czwartek, 25 sierpnia 2011

Nature





Na otarcie łez, po pierwszej nieudanej próbie z zakwasem miłe wspomnienie z wakacyjnego spotkania z naturą. P.s nie używaliśmy silnika oczywiście, tylko wioseł.

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

zakochalam sie w Panu.

Jozia

Autor pisze...

i co ja mogę na to opwiedzieć..... :)

Anonimowy pisze...

moze sie spotkamy?

Jozia

Autor pisze...

Spotkajmy się na Jomafelo!!! brzmi jak reklama jakiejś sieci fast foodu :)) Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

ino same wiosła kwa

Autor pisze...

o, widzę że ktoś z moich okolic krakowskich, chociaż tego "ino" sopdziewałbym się prędzej 90km dalej na południe od Krakowa. Ale miło :) A Pan/Pani - czyżby pasjonat/ka silniczków? Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

a ja Pana kocham

Jozia